środa, 5 lipca 2017

Calmapherol baby mleczko kojące i pielęgnujące dla mamy i taty jak i Jego maluszka ;)



Przyznam się bez bicia, że ostatnio wylądowałam w solarium aczkolwiek twarzy nie opalałam tylko ciało:) Wyobraźcie sobie jednak, że po 5 minutach moja skóra była zaczerwieniona, swędząca, podrażniona i delikatnie spalona, a że nadszedł wieczór nie miałam możliwości zakupu czegoś łagodzącego:/ Przypomniawszy sobie o calmapherol baby mleczku kojącącym i pielęgnującym  postanowiłam dać mu szansę i wieczorem po prysznicu podrażnioną skórę uraczyłam mleczkiem dla dzieci...



W jasnej, nieskazitelnej białej tubce, która miejscami wyróżnia się delikatnym różem, czy też fioletem mieści się 180 gram mleczka do ciała, które w pierwszej kolejności jest przeznaczone dla malutkich dzieci już od pierwszego tygodnia ich życia, a więc z tubki spogląda na nas malutki i uszczęśliwiony bobasek ;) 

Jak za każdym razem sprzedający/producent Red Pharma Laboratories  zapewnia nas, że są to kosmetyki stworzone z współpracy z dermatologami jak i pozbawione wszelakich barwników i parabenów. 

Dlatego też wiedząc, że jest to produkt łagodny nie bałam się go zastosować wprost na zaczerwienioną i podrażnioną skórę swojego ciała. 



Czytając mleczko byłam pewna, że konsystencja będzie podobna do mleczka, którym zmywa się makijaż z skóry twarzy aczkolwiek jest to nazwa troszeczkę mylna; być może chodzi  o to, że kosmetyk jest tak łagodny i delikatny,  czyli takie jakie powinno być mleczko do pielęgnacji, łagodne i skuteczne i delikatnie natłuszczające. 

W tym przypadku konsystencja jest delikatna, kremowa, białego koloru z delikatnym minusem; nie wchłania się w skórę ciała od razu, a zatem trzeba mleczko rozmasować aby dobrze wsiąkło w naszą skórę ciała ale leniwce takie jak Ja nie zawsze to robią :D Gdy ja smarowałam skórę, czerwoną i piekącą nie bawiłam się w rozsmarowywanie kosmetyku, a nałożyłam średnią warstwę mleczka na ciało i położyłam się po prostu spać aby rano obudzić się mniej z bolącym i podrażnionym ciałem :) 


Cóż jak na kosmetyk, który wcale, a wcale nie jest przeznaczony do skóry poparzonej przez promienie UV poradził sobie wręcz, że znakomicie :) Oczywiście zaraz po nałożeniu nie było czuć efektu chłodzącego ciała, czy też ulgi tym spowodowanej ale rano zaraz po przebudzeniu mogłam cieszyć się zaróżowioną skórą, a nie z czerwonymi plackami jak i gładkim ciałem bez uczucia ściągnięcia, czy też delikatnego poszczypywania. Skóra była zregenerowana i odzyskała swój wigor, który został jej odebrany po 5 minutach w solarium (jednak bladolice to bladolice).


Myślę, że Calmapherol baby mleczko kojące i pielęgnujące sprawdzi się idealnie przy skórach delikatnych, wrażliwych, czy też potrzebujących mocnej regeneracji bo w końcu spisał się przy podrażnionej skórze po urazie po słonecznym ha ha, a zatem z pewnością poradzi sobie z innymi niedoskonałościami skóry ciała. Jak widać kosmetyki dla dzieci potrafią uratować nasze ciałko. 

16 komentarzy:

  1. Wygląda na bardzo fajny i pożyteczny produkt :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O coś dla mnie :) takich kremów a raczej mleczek SOS nigdy nie za dużo

    OdpowiedzUsuń
  3. Super produkt, bardzo obiecujący :D

    OdpowiedzUsuń
  4. To mleczko musi być świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele produktów dla dzieci może nam dobrze służyć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow! Super.
    Coś czuję, że to moje gusta i idealnie by mi posłużył.
    Lubię takie mleczka bardzo.
    Pozdrawiam ze słonecznej Austrii! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego produktu, ale chętnie go przetestuje.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Jeśli mnie odwiedzasz bądź pewny/a, że i ja to zrobię:*